- 12 maja sąd razem z prokuratorem i obrońcą udali się na posiedzenie wyjazdowe i na miejscu w szpitalu sąd przesłuchał podejrzaną Monikę B., która odmówiła składania wyjaśnień, nie ustosunkowała się również do zarzucanego jej czynu, nie złożyła żadnych relacji procesowych na temat tej sprawy. Sąd zastosował areszt tymczasowy na okres trzech miesięcy i w dniu dzisiejszym Monika B. została przetransportowana do Krakowa i osadzona w areszcie śledczym przy ul. Montelupich na tamtejszym oddziale szpitalnym - mówi Mieczysław Sienicki, prokurator okręgowy w Tarnowie.
Jak ustaliła prokuratura, kobieta swoje córki, 5-letnią Oliwię i 3-letnią Nadię, miała zamordować ostrym narzędziem w domu. Biegli w czasie oględzin znaleźli tam krwawe ślady. Po zabójstwie kobieta rozpaliła ognisko koło domu i tam przeniosła ciała. Ten czyn został zarejestrowany przez zewnętrzny monitoring zamontowany na posesji.
- Z tego zapisu jednoznacznie wynika, że w tym zdarzeniu żadne inne osoby nie uczestniczyły oprócz matki. Całość okoliczności tego zdarzenia jednoznacznie wskazują, że przyczyną tej tragedii rodzinnej prawdopodobnie były problemy natury psychicznej Moniki B. Trudno tu doszukać się jakichkolwiek racjonalnych powodów, dla których matka, która opiekowała się dziećmi bardzo dobrze - tak wynika z relacji sąsiadów i osób najbliższych, tak samo dom był zadbany, wysprzątany, nie stwierdzono tam problemów, nie było postępowań toczonych w sprawie tej rodziny - nagle dokonuje tak makabrycznego czynu - dodaje prokurator Sienicki.
Za ten czyn kobiecie grodzi od 10 lat do nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Z kolei jeśli biegli orzekną, że w chwili zabójstwa Monika B. była niepoczytalna to zostanie ona umieszczona w zakładzie psychiatrycznym.