17 lat po ataku na World Trade Center. Terroryści uderzyli w centrum Nowego Jorku

  • 11.09.2018, 16:19 (aktualizacja 11.09.2018 16:32)
17 lat po ataku na World Trade Center. Terroryści uderzyli w centrum Nowego Jorku
Cztery porwane samoloty, 19 gotowych na śmierć terrorystów, dwie zrównane z ziemią wieże WTC - symbole Nowego Jorku i potęgi gospodarczej USA. Wystarczyło kilkadziesiąt minut, żeby 11 września 2001 r. pogrążyć Amerykę w chaosie, a świat wciągnąć w trwającą do dziś wojnę. 


Zamach na World Trade Center był pierwszą skuteczną operacją tego typu i pociągnął za sobą więcej ofiar i strat materialnych, niż jakikolwiek inny akt terroru w dotychczasowej historii USA i świata. Najpierw, o godz. 8.46 (14.46 czasu warszawskiego), Boeing 767 uderzył w północną wieżę World Trade Center. Na jego pokładzie były wraz z porywaczami 92 osoby. P

o siedemnastu minutach w południową wieżę trafił drugi Boeing 767, którym leciało 65 osób. O godz. 9.43 w Waszyngtonie na Pentagon spadł Boeing 757 z 64 osobami na pokładzie. Pół godziny później na polach pod Pittsburghiem w Pensylwanii roztrzaskała się kolejna taka maszyna. Zginęły 44 osoby, w tym czwórka terrorystów. 

Obie wieże WTC - w odstępie dwudziestu trzech minut - runęły na ziemię. Zanim do tego doszło, na górnych piętrach potężnych budowli rozegrał się dramat. Powyżej miejsc, gdzie uderzyły samoloty, zostały uwięzione setki pracowników mieszczących się tam biur. Tylko kilkunastu ocaliło życie, odnajdując w porę schody ewakuacyjne. Wielu spośród tych, którzy stracili już nadzieję, rzucało się z okien w kilkusetmetrową przepaść. 

Liczba ofiar zamachów na WTC - łącznie z tymi, którzy zmarli później w wyniku chorób i obrażeń - jest oficjalnie szacowana na 2753. Zwłok niektórych ofiar nie udało się odnaleźć, więc 26 osób uważa się za zaginione.

Chaos panował także 300 kilometrów na południe od Nowego Jorku, w Waszyngtonie, po tym jak nadeszły informacje o zamachy w Nowym Jorku i ataku na Pentagon. Media informowały o pożarze, który rzekomo wybuchł w pobliżu Białego Domu, o eksplozji samochodu-pułapki gdzieś koło Departamentu Stanu, a nawet o zaatakowaniu letniej rezydencji szefa państwa w Camp David. Wszystkie te doniesienia szybko zdementowano. 

Ewakuacja gmachów rządowych spowodowała w stolicy gigantyczne korki. Wszędzie było pełno urzędników, którzy wyszli z biur. Dopiero po południu ruch się uspokoił, a miasto, z zamkniętymi sklepami i urzędami oraz wyludnionymi ulicami, sprawiało wrażenie wymarłego.

Kilkanaście minut po 10 na polach pod Pittsburghiem w Pensylwanii roztrzaskał się czwarty porwany przez terrorystów samolot. Zginęły 44 osoby, w tym czwórka terrorystów. 

Na chwilę przed katastrofą na pokładzie wybuchła walka między porywaczami a pasażerami próbującymi odbić samolot. Prawdopodobnie tylko dzięki ich odwadze ocalał Biały Dom albo Kapitol - któryś z tych waszyngtońskich gmachów miał być czwartym celem zamachów.

Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Tarnowska.tv prowadzonego przez Tarnowskie Media sp. z o.o. z siedzibą w Tarnowie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe